Wielki powrót.
Prawie rok nie pisałam! Czas bardzo szybko leci. Szybko, pracowicie, ale i przyjemnie, chociaż zdarzały się ciężkie, ale to naprawdę ciężkie momenty. Właściwie to był jeden taki moment, ale mam nadzieję, że już nigdy więcej, że już zawsze wszystko będzie dobrze.
2008-10-13 17:04:59 skomentuj (5)
dużo za dużo
Jeszcze parę godzin temu mylślałam, że spędzam właśnie najfajniejsze ferie w moim życiu. Niestety zmuszona byłam zmienić zdanie- to najfajniejsze ferie jakie miałam i najokropniejsze zarazem. (czy te pieprzone skrajności zawsze muszą iść w parze?)
Zupełnie nie potrafię odnaleźć się w sytuacji, w którą zostałam rzucona. Ostatnio wszystko mnie przerasta, nawet najprostsze, jak mogłoby się wydawać, rzeczy. Z ogromnym smutkiem stwierdzam, że nawet wspaniali ludzie dookoła są w stanie poprawić sytuację jedynie w niewielkim stopniu. A jak nie oni, to co niby może mi pomóc? Już myślałam, że zaczynam być szczęśliwa, że wszystko powoli zmierza ku dobermu.. aż tu nagle znowu popełniłam o jeden błąd za dużo, co miało fatalne skutki i wszystkie złe myśli ponownie zagościły w moim umyśle, hurra. No i się rozpłakałam, bo zwykle w takich sytuacjach tylko płaczę, bo nic więcej przecież nie potrafię zrobić. No ale co, jutro znowu trzeba będzie wziąć się w garść, bo w końcu ileż można płakać i się użalać. Martwi mnie tylko, że jestem taka krucha, że wystarczy że usłyszę kilka (no dobra, trochę więcej niż kilka) słów-sztylecików i coś we mnie pęka- od razu, po czym nie mogę dojść do siebie przez najbliższych parę ładnych godzin. A czasem nawet dni. Często.
Wiem, że częściowo sama sobie na to piekiełko zasłużyłam, a to dlatego, że nie mam tyle cierpliwości ile powinnam mieć. Ale naprawdę staram się starać się.
Chciałabym tylko mieć w miarę normalną rodzinę (albo dużą- może z piątką rodzeństwa, babciami i dziadkami byłoby mi raźniej) i dom, do którego mogłabym z radością wracać, zamiast z niego uciekać. Puki co jest tak, że wychodzę, żeby uniknąć kłótni, po czym jest kłónia o to, że wychodzę. Fucking shit!
2008-01-23 21:32:26 skomentuj (1)
Panie Freudzie, co to ma znaczyc?
Ostatnio..A wlasciwie wczoraj, choc nie tylko wczoraj nachodza mnie okropne mysli. Nie wiem skad to sie bierze. Ide sobie na przyklad przez miasto, wszystko pieknie, az tu nagle przechodze przez ulice, widze nadjezdzajacy samochod, po czym wyobrazam sobie swoja smierc. Chociaz to nie tak, wcale jej sobie nie wyobrazam, to przychodzi samo, nagle, nie wiadomo skad. Trwa chwile i znika. Mam co pewien czas wstrzajace wizje jakichs okropnych rzeczy (nie tylko zwiazanych bezposrednio ze mna) i zaraz potem strasznie chce mi sie plakac. Ale tylko przez chwile.
Do tego dochodza przerazajace sny np o smierci bliskich. Ale nie tylko-wczoraj snily mi sie tortury. Nie pamietam czy to ja ich doswiadczalam, czy zadawalam, czy ani jedno ani drugie. Niewazne, ten sen byl potworny, obrzydliwy, ohydny, odrazajacy! Szczegolow Wam oszczedze. Z reszta, cale szczescie, wszystkich nie pamietam. W kazdym razie obudzilam sie ze wstretem i przerazeniem.
A to znowu sni mi sie jakas mala, drobna kobieta o ciemnej karnacji (Meksykanka? Hinduska?), jest ubrana troche jak zakonnica, ma dlugie czarne wlosy, dziwna twarz, siedzi na lozku, na bialej poscieli. Powoli odwraca sie w moja strone i mowi mi rozne dziwne rzeczy, miedzy innymi, ze jest moja matka. Jest bardzo dziwna, to psychopatka. Kolejny raz potwornie sie balam.
Nie wiem co to jest, ale zaczyna mnie to bardzo meczyc i troche niepokoic.
Mam nadzieje, ze to chwilowe, przypadkowe i nie ma wiekszego znaczenia. No bo jakie mogloby miec?
Pewnie nie zwrocilabym na to wiekszej uwagi gdyby nie fakt, ze wszystko skumulowalo sie w krotkim przedziale czasowym. Ale dalej zastanawia mnie, czy przypadkowo.
2007-11-07 18:11:08 skomentuj (10)
No i skonczylo sie i zaczelo zarazem. Na nowo.
Chcialam na wstepie odeprzec zarzuty moich czytelnikow. Zniknela nie tyle moja inwencja tworcza, co internet. Ba, nawet komputer!
Lato sie konczy, rozpoczyna sie szkola. Baaaardzo nie chcialam do niej wracac. Bardziej, niz kiedykolwiek (coz, nadal odczuwam skutki mojego bezmyslnego postepowania). Ale czuje, ze bedzie to najlepszy szkolny rok. Ciezki co prawda, ale obfity w przyjemnosci raczej anizeli znienawidzone czynnosci. Oczywiscie, mowiac przyjemnosci mam na mysli, obowiazki, tyle ze takie, ktore sama sobie narzucilam. Nie beda wiec one tak dokuczliwe jak rok temu (skonczylam raz na zawsze z biologia czy chemia na przyklad) ani tak wazne (wazne jak wazne...) jak matura w 3 klasie.
Czeka mnie wiec rok posredni. Jeszcze moge byc dzieckiem. (bo nie podjelam narazie ostatecznych decyzji) No i ostatni to rok, gdy moge nielegalnie pic Martini, popalac cygaretki i wciagac tabake. (fuck the law!) A to takie zabawne!
Zamierzam wiec posiwiecic czas na nauke. Angielskiego, francuskiego, wloskiego (!!), gry na instrumentach (zwroccie uwage na liczbe mnoga), rysunku, hisorii sztuki... Dobrze tez miec wiedze ogolna (historia, polityka, geografia, muzyka, filmy, literatura). Bo az czasem sie wstydze swej niewiedzy. No i moja ukochana krolowa nauk, MATEMATYKA!
Tak wiec nie zamierzam marnowac czasu, o nie. A moje nastawienie jest o niebo lepsze niz w zeszlym roku.
Juz nawet powoli przestaje sie przejmowac tym, ze nie wiem co bede robic za chocby 2 lata. Bedzie, co ma byc, zobaczymy.
Dziwne troche jest tylko takie uczucie, ktore ostatnio nieustannie mnie dopada (i obawiam sie ze juz nigdy nie opusci). Poczucie skonczonosci czasu. Swiadomosc, ze chocby nie wiem co, kiedys umre i nie ma szans, zebym zrobila w zyciu to wszystko, czego bym chciala.
Ale moze to dobrze. Moze TO wlasnie pcha mnie do dzialania?
2007-09-12 22:23:04 skomentuj (7)
Przyznaje racje.
Dwom osobom w dwoch kwestiach.
Aga-rzeczywiscie. Czlowiek zmeczony to czlowiek szczesliwy. Bede sie meczyc czesciej, to takie fajne, uwalniajace i oczyszczajace! No i powoli sie przelamuje.
(bo wiecie, bede miszczynia skateboardingu :P)
Tozsamosci drugiej osoby nie ujawnie, z reszta to nieistotne. W kazdym razie chodzi o to, jacy (niektorzy) ludzie sa zawistni i zazdrosni. Udaja pewnych siebie a tak naprawde sa slabi i zakompleksieni. I w drobny na pozor sposob dokopuja innym (lepszym?). Zalosne. Jednak czasem troche boli, bo nie lubie byc krzywdzona za nic. A moze obrywam za to, jaka jestem? Tylko po co wtedy caly ten cyrk z "przyjaznia"?!
PS Ale jestem ostatnio plodna! (jesli chodzi o notki)
2007-08-15 22:11:30 skomentuj (5)
Aktualizacja.
[No bo jest o niebo lepiej, nie moge zaprzeczyc. Wierze, ze wszystko sie ulozy.]
* * *
Pisze sobie teraz nie tyle z nudow, ale zeby zachowac troche wakacji w jakiejkolwiek formie.
A wakacje jak to wakacje. Niby troche mi sie nudzi (w pozytywnym tego slowa znaczeniu), ale nie chce wcale zaczynac kolejnego roku szkolnego. Wiem z czym to sie wiaze. I troche sie boje, bo musze podjac kluczowe decyzje. Do wrzesnia!
Wracajac. Nuda ta polega na tym... to jest troche tak, ze chce, ale nie moge.
Ale staram sie, co za tym idzie robie to, co powinnam. Oczywiscie troszke zbyt malo intensywnie, ale w koncu sa wakacje,tak?
Malo konkretow, wiem. Ale co sie bede rozwodzic. Z reszta wiadomo mniej wiecej o co chodzi. "Wtajemniczeni" wiedza. Wtajemniczeni wiedza tez, ze sie wstydze! Ale bede sie przelamywac (np jutro) i nie poddam sie :P
A teraz z zupelnie innej beczki!
Wiadomo, ludzie lubia sobie wymyslac problemy. Ja tez wymyslilam! Bo mi to brakuje po prostu.. podworka. Mowie calkiem serio.
Kiedys to bylo fajnie. Wychodzilo sie na dwor, zawsze ktos do zabawy sie znalazl. No a poza tym, dzieci sa jednak tworcze. Czego to mysmy nie wymyslali...
No i mialam wszystko. Zarowno las jak i asfalt (:P). Ogrodek. Polanke! No i wszystko gdzies. W sensie, wszystko to co mysla inni. Tylko chrabaszcze mi przeszkadzaly okropnie, to pamietam, bleh!
A teraz... (czy raczej: tutaj) Tutaj to moge liczyc co najwyzej na kopa w rower (doslownie!) od jakiejs agresywnej zdziry. Ech.
I tak sobie mysle, ze dobrze byloby znowu miec podworko. Zeby sobie wyjsc, pograc w pilke czy podchody i oderwac sie codziennie (bo chce przypomniec, ze kiedys KAZDEGO wakacyjnego dnia wychodzilam "na dwor") od rzeczywistosci na krotka chwile. Powyglupiac sie z dzieciakami, to by bylo cos. Albo z chlopakami. Bo chlopaki to takie dzieciaki troche, nie? Fajne dlatego, ze zamiast jeczec ze ich nikt nie kocha i sa brzydkie, robia cos konstruktywnego. Albo przynajmniej toczą tzw. dobra beke. I takiej beki mi wlasnie brakuje. Zupelnie innej.
2007-08-10 00:33:34 skomentuj (2)
[can't stand it!]
Czasami trudno jest mi się pogodzić z tym, że życie jest tak bardzo, kurwa, niesprawiedliwe.
A ludzie są bezsilni. Albo nie mają już siły, bo ileż można !?
Chociaż nie. Ja wierzę, ze mają siłę.
Muszą mieć!
A [moja] wiara [u]czyni cuda.
2007-07-11 16:15:14 skomentuj (2)
Księga Gości:
+ Zobacz +
+ Dodaj Wpis +
Linki:
Blogi
Nina
Diana
Ijen
Tillaczek
czarna-mysl
Nalesnik
Asioł
ankahh
Twierdza Panny Futbolowej
Duś
Anka
Muzyka
Pustki
Scissor Sisters
Beck
New York Ska Jazz Ensemble
Groove Armada
The Chemical Brothers
CSS
Babylon Circus
The Decemberists
Beastie Boys
The Fratellis
Bloc Party
LCD Soundsystem
Klaxons
The Good, The Bad and The Queen
Madness
The Gossip
dEUS
Royksopp
The Automatic
The Kooks
Belle & Sebastian
The Briggs
Buzzcocks
Rage against the machine
Madness
Manu Chao
Queens of the stone age
Zabili mi żółwia
The Real McKenzies Scotch Whisky, Nessie & Polski Punx Rule!
Graham Coxon
Domino Records
Basement Jaxx
Hot Hot Heat
R.E.M.
Bad Religion
Gogol Bordello
The Specials
Art Brut
Arctic Monkeys
The Datsuns
Vavamuffin
Pearl Jam
Foo Fighters
Super Furry Animals
The car is on fire
Massive Attack
Oasis
Burning Heart
The Hives
Red hot chili peppers
The Clash
Oasis
Interpol
The Strokes
Fatboy Slim
Gorillaz
The White Stripes
Radiohead
Pixies
Franz Ferdinand
Blur
Green Day
Kult
Nirvana
szablon: Normal Design
pobrano z: Blogowicz.info
Archiwum:
2008
październik
styczeń
2007
listopad
wrzesień
sierpień
lipiec
maj
marzec
luty
styczeń
2006
listopad
październik
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
marzec
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec